poniedziałek, 9 grudnia 2013

Adwentowe inspiracje cz. 2 / Xmas Creations

Dopiero wczoraj ze udało mi się zebrac całą kreatywną energię w jednej godzinie i wyczarować ten oto świecznik. Dośc nowatorski w formie - wymyśliłam ten model  zaczęłam je robic już na wakacjach - porozdawałam wszystkie :)
Obiecałam Edytce, przyjaciółce, że jej taki ładniutki na święta zrobię, ale jejuuuu!!!! Jak ja nie dałam rady tego robic. Kryzys twórczy na całej linii - gdybym miała swoja pracownię, żebym tylko mogła oderwać się od ukochanej, przesłodkiej córuni choć  na kilka godzin i nie musiała wszystkiego rozstawiac i chowac na nowo....
Udało się na szczęście...
I teraz podpowiem jak wyczarować taki świecznik do domku :) Generalnie jeśli macie pod ręką PEPCO  to macie wszystko ;) Bo potrzebne do tego są:
  • terakotowa podstawka pod donicę (Leroy Merlin lub inne sklepy ogrodnicze) 14zł
  • butelka ozdobna-  Pepco 9,90zł
  • 2 rodzaje świeczników lub ładnych kielichów - co Wam wyobraźnia podpowiada - wszystko jest w Pepco od 2zł do 8zł
  • ja rozbroiłam wieniec szyszkowy, bo był już na nic stąd mam szyszki 2 rodzaje, głóg oraz wisienki ;)
  • te malutki bombki kupiłam w Leroi Merlin za 13zł (resztę doczepiłam do wieńca na stołem - pokazywałam w poście o Kreacjach Adwentowych wcześniej)
  • farba i lakier
  • klej, najlepiej Żywica Epoksydowa Den Braven
Malowanie butelki to rodzaj tapowania, czyli bierzemy gąbkę, maczamy w farbie i tap tap po butelce (tworzy to strukturę bardziej przyczepną do tego, by trzymała się farba - inaczej trzeba by było podłoże zeszlifowac , dużo roboty). Podobnie z podstawką. Ja zawsze lakieruję 2 warstwami lakieru (takiego do wszystkich rodzajów nawierzchni, matowy czy pół połysk) i spryskuje lakierem do włosów :) na sam koniec. Ot taki mój trik - zaraz po lakierowaniu lakierem tym z puszki nawierzchnia jest lepka i farba może odejść tu i ówdzie, kiedy będziecie po prostu przenosić butelke lub podstawkę z miejsca na miejsce, przyczepia się do palców... Cienka warstwa lakieru do włosów, podsuszona trochę, chroni przed tym.
Potem trzeba przymocować te wszystkie świeczniki i szyszki, bombki....
 
 
Ten klej wyciska się jednocześnie z dwu strzykaw... Jest to bardzo mądry klej ;) nie opiszę tego całego procesu utleniania itd. W każdym razie on wiąże się podłożem na stałe. I kropka! Nadaje się idealnie do takich robótek ;)
 
Później już można cieszyc się z dobrze wykonanej roboty;)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Pozdrawiam i miłego klejenia :)
 
DIY
 
Sylwia

sobota, 30 listopada 2013

Sen Pszczoły

Słuchajcie, Rewelacja!!!!
Już nie można się nudzic  jadąc do Wawy z noclegiem (nie tym u koleżanki, ale takim w Hotelu ) ani też nawet zastanawiać  "brac pokój czy nie", bo to po prostu trzeba zobaczyć :)

Ul. PIĘKNA 66a
 
Jest na mojej liście (zaraz po tym, jak moje skrzynki sprzedadzą się w ilościach hurtowych) do odwiedzenia NATYCHMIAST, NIZWŁOCZNIE, KONIECZNIE i BEZWGLĘDNIE  NA BANK!!!!!
Dała mi namiary przyjaciółka, która właśnie nocowała w Wawie z mężem (:P) i miała zarezerwowany  LOFTHOTEL Sen Pszczoły .
Mówi do mnie tak: "Sylwia, w jakim  myśmy hotelu spali!!!! Szok. Spodobałby się tobie, bo jest totalnie w Twoim stylu. Spalismy na skrzynkach, nad głową wisiał żyrandol z bębnów od pralki.... Drzwi wejściowe jak od windy.. Szok!!!! Spodoba ci się. Nazywa się Sen Pszczoły."
No to po kilku godzinach wygooglałam sobie ....  BEE Hotel.... :) Nie znalazło, hehe!
Nie wiem, kiedy się tam zjawię..... Może ktoś pomyśli o prezencie urodzinowym (30 grudnia ;)) takim co jest ważny w każde urodziny przez następne 5 lat....
Nawet strona , wejście do strony oraz myśl przewodnia ("Sen spowodowany przez lot pszczoły wokół owocu granatu na sekundę przed przebudzeniem") tego lofthotelu jest genialne. Pod spodem niektóre fotki, które oczywiście są własnością tegoż lofthotelu i można je obejrzeć w galerii.













A oto jak Oni, twórcy, sami opisują to miejsce :

"DLACZEGO LOFTHOTEL?

Lofthotel Sen Pszczoły powstał z potrzeby serca, z tęsknoty za miejscem, gdzie hotelowy standard zostaje pozbawiony fasadowości i łączy się z przyjazną atmosferą i otwartością hostelu, w przystępnej cenie. Miejscem, stworzonym z myślą o Was, ludziach lubiących otaczać się pięknem i ciekawych życia, którzy sami są niebanalni i takiego miejsca szukają. Miejscem, gdzie design, standard, atmosfera I ludzie tworzą nową jakość – Lofthotel, czyli pierwszy designerski hotel w Warszawie! Mówisz i masz, dla nas nie ma rzeczy niemożliwych – przyjedź I sprawdź to sam! Lofthotel Sen Pszczoły i Klub Sen Pszczoły w estetyce nawiązują do siebie i tworzą spójną linię designu. Klimat przedwojennej warszawskiej kamienicy zmieszany z wysmakowaną, postindustrialną estetyką, surrealistyczne wizje inspirowane twórczością Salvadora Dali, modernistyczne rozwiązania, czy zaskakujące wykorzystanie przedmiotów codziennego użytku to już stały znak rozpoznawczy duetu Komorowska i Reinhard. Czyli Sen Pszczoły w nowej zaskakującej odsłonie . "


GRATULUJĘ szczerze właścicielom i wykonawcom tej ..... konstrukcji hotelowej. Jest ona na miarę świata i niedługo wszyscy będą o niej pisać . Pozdrawiam :)
 
Sylwia
 
PS. Może skrzynka moja któraś by się wpasowała.... ;)


czwartek, 28 listopada 2013

Tanie dekorowanie..... / Decorations on Budget

Tak jak w każdej innej dziedzinie, tu też włącza się kreatywność MOJA .
Zwłaszcza kiedy fajnie by było wykorzystać tylko to, co już w domu jest. Ciułactwo jest w tym wypadku  wielce wskazane (bez tego nie da rady), choćby po to, by uniknąć wielkich, drogich zakupów w momencie, kiedy już zachce się dekorować dom na święta ;) Zbieractwo się opłaca, drogie Panie i przekażcie proszę to mężom i kochankom!!!!!!
How2Girl popchnęła mnie w tym i poprzednim roku również do czegoś, czego wcześniej nie robiłam - do kompozycji kwiatowych :) Cudne! Donice w domu, każdej maści, walaja się wszędzie.... Idąc po galerii i tak natknęłam się na następną, taką rynienkę. Kiedyś też zakupiłam w sklepie ogrodniczym  gąbkę do kwiatów - więc ją mam, mam ziemię, w Leroy Merlin dostałam takie rośliny jakie chciałam 
 Golteria rozesłanaSkimmia japońska
 
i cos tam mnie się udało :
 
 
 
W listopadzie, w tym okrutnym, okrutnym miesiącu, zwiastującym półroczną przerwę w dostawie energii życiowej, staram się już powoli wprowadzać adwentowe akcenty. Tak nienachalnie, ale jejuuuu, taką mam potrzebę ;)
 
Tak więc co ja już mam świątecznego u siebie w domku:
 
*  taca ze świeczkami (wszystkie już miałam.... no ;) te 2 srebrne dorwałam w Auchan po 16zł !!!!!)
 
 
 
 
 
*  girlanda, którą sama zrobiłam: drewniane kółeczka, drewniane gwiazdki pomalowane farbą tablicową ;) oczywiście
 
 
 
 
*  ozdobiony żyrandol - słuchajcie , historia jest taka, że ten oryginalny, który miał 7 kul (miałam już na nie pomysł) wziął i runął na ziemię.... Nie pytajcie łaj :/ No! W każdym razie w PEPCO kupiłam ratanowy wieniec (15zł), coś tam typu jakieś puszki i ptaszki miałam.... Słuchajcie, nie musi się wszystkim podobać . Miała być przejściowa forma oświetlenia, a tu Święta nas zastały Ho Ho HO!!!!
 
 
 
 
*  misio drewniany co to cały rok wisi na klamce okna....
 
 
 
*   łazienka ma nowe gałki świąteczne ;) Oleńka nadzorowała skrupulatnie proces dokumentowania adwentowych poczynań mamy ;)
 
 
 
 
 
Dodam, że te gałki świąteczne zakupiłam w sklepie  ZARA, na wyprzedaży w lipcu lub sierpniu, w cenie 11zł za parę :)
 
Na razie tyle, planuję więcej ;)
Znowu Radzio będzie krzyczał, że zagracam dom....
Może trochę hihi
 
Sylwia